Samotność a seks
![]() |

Lubimy podobnych
Szukamy ludzi podobnych, staramy się otoczyć takimi osobami, wśród których poczujemy, że nie jesteśmy osamotnieni w swoich poglądach, że są inni, którzy podzielają nasze upodobanie do tenisa, hip-hopu, egzotycznych znaczków, tatuaży, metalu w skórzanych spodniach i ciele, porannych i wieczornych modlitw, brydża, czy gry bingo lub totolotka itd. I tak zapisujemy się do różnych klubów, stowarzyszeń, deklarujemy przynależność podpisem, składką członkowską lub po prostu ogoloną głową.
Czasem jednak bywa, że nie ma takiej grupy, stowarzyszenia, ludzi wokół, którzy mogliby zapełnić czas, odwiedzić, porozmawiać… wtedy pojawia się poczucie samotności – choroby wielkich miast, zagonionych ludzi, kultury pieniądza i dążenia do osiągnięcia sukcesu.
Polecamy: Sport do walki ze stresem
Seks lekarstwem na samotność?
Różne są lekarstwa na samotność - jednym z nich jest seks. Wydawałoby się, że to idealny środek, stwarzający poczucie intymności, bliskości, czułości. Seks to przecież największe z możliwych zbliżenie dwojga ludzi. Niestety często pobudki „sypiania ze sobą” nie są wcale szlachetne, ani nawet wzniosłe. Czasem to proza życia - lepiej pójść do łóżka z kimś, za kim nawet się nie przepada, niż spędzić noc samotnie.
Nie ma się co oszukiwać. Taki seks nie poprawi sytuacji. Nie zamieni samotności w miłość. Taki seks jest pustoszący i nie dość, że nie spełnia oczekiwań - tzn. nie polepsza samopoczucia, to jeszcze wpływa negatywnie na ewentualne próby stworzenia dobrej i bliskiej relacji z partnerem. Seks ze strachu przed samotnością niszczy także samą radość z seksu właśnie. Zaczynamy traktować go jako substytut, nie spełniający zresztą stawianych mu oczekiwań.
Podobne artykuły: | Polecamy: |


